29 września 2010

Langosze


Langosze to takie smażone , drożdżowe placki. Można je podawać z różnym nadzieniem - ja zrobiłam coś na kształt pizzy z patelni. Podsmażyłam kiełbasę z pieczarkami i cebulą , doprawiłam , a potem wierzch posypałam startym żółtym serem (nadzienie musi być bardzo gorące , żeby ser się rozpuścił). Danie jest całkiem proste i równie smaczne co tradycyjna pizza , tylko niestety bardziej kaloryczne ;-) Przepis znalazłam na blogu Anny.


Składniki (na 6 sztuk):
- 250 g mąki
- 2 jajka
- 3 łyżki jogurtu naturalnego
- 1 łyżeczka suszonych drożdży
- ¾ łyżeczki soli

Mąkę wymieszać z drożdżami. Wbijać po jednym jajku , mieszając za pomocą miksera , dodać jogurt i sól. Wyrobić gładkie ciasto - jeśli potrzeba podsypać mąką lub dodać trochę jogurtu. Uformować kulę, przełożyć do naoliwionej miski i podrzucić kilka razy , aby ciasto z każdej strony pokryło się warstewką tłuszczu. Odstawić w chłodne miejsce na 2 godziny, do podwojenia objętości (u mnie w lodówce za mało urosło , więc jeszcze w cieple potrzymałam je przez jakiś czas). Po wyrośnięciu ciasto odgazować (uderzyć z góry pięścią).
Rozgrzać olej w głębszym naczyniu (ja użyłam zwykłej , dużej patelni - mieszczą się na niej 2 placki) - jeżeli wokół zamoczonego w oleju trzonka drewnianej łyżki powstają bąbelki, uzyskał on odpowiednią temperaturę.
Ciasto podzielić na 6 części i na bieżąco formować placki (tyle , ile na raz zmieści się na patelni). Placki powinny być bardzo cienkie na środku i nieco grubsze na brzegach. Smażyć po 30 sekund z każdej strony , odsączyć z tłuszczu na papierowym ręczniku i podawać z dowolnym nadzieniem (U mnie pokrojona w kostkę kiełbasa , pieczarki w plasterki i cebula w półplasterki - wszystko razem podsmażone i przyprawione solą , pieprzem i papryką . Wierzch posypałam startym serem).



22 komentarze:

grumko pisze...

Nigdy wcześniej nie jadłem, ale z tego co widzę i czytam, to by mi z pewnością smakowały;-)
Pozdrawiam;-)

Izaa pisze...

świetnie wyglądają.... robilam też bardzo smaczne są

Atria C. pisze...

Langosze są węgierskie, prawda?:)
Trzeba wspierać siostrzany naród:P
Pozdrawiam!

majka pisze...

Nie martwilabym sie kaloriami wcinajac takie pysznosci :) Mozna to pozniej np. wybiegac. Za to podniebienie trzeba troche porozpieszczac :)

Konsti pisze...

Piekne te langosze, apetyczne, az slinka leci na ich widok! I co z tego, ze kaloryczne?!:)

A tak w ogole, Evenko, juz dawno chcialam Ci napisac, ze bardzo cenie tego Twojego "nieslodkiego" bloga. Wiecej osob pewnie zachwyca sie ciastami i deserami, ale ja uwazam, ze wersja "wytrawna" Twojego blogu tez jest swietna. Zawsze znajduje u Ciebie jakas inspiracje na obiad czy kolacje, a to chyba najlepsza rekomendacja, prawda?:)

Bardzo lubie tu do Ciebie zagladac:)

Pozdrawiam.

evenka pisze...

Grumko , w takim razie polecam , nie zawiedziesz się :-) A swoją drogą , to chyba jeden z nielicznych przepisów , których jeszcze nie zdążyliście z Ireną wypróbować ;-)

Izaa , też z tego przepisu , czy z innego , bo są różne ?

Atria , z tego co czytałam to węgierskie , ale widziałam też gdzieś przepis na słowackie ;-)

Majka , jeśli o mnie chodzi , to nigdy nie martwię się kaloriami na zapas , a jedyna dieta jaką stosuję (o ile w ogóle można mówić tu o diecie) to "jeść mniej" , czyli wszystko , to co zawsze , tylko w mniejszych ilościach ;-)

Konsti , bardzo Ci dziękuję za ten miły komentarz :-) Nie dodaję tu przepisów zbyt często , więc tym bardziej cieszę się , że ten blog jest jednak dla kogoś inspiracją.

Pozdrawiam :-)

Zaytoon pisze...

Oj tam, bardziej kaloryczne! Raz za czas można sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa! A kiedy w dodatku smak jest cudowny, to już w ogóle. ;)

Pozdrawiam!

renata-lublin pisze...

Węgrzy jedzą to na ogół przepędzlowane(dosłownie- robi się to pędzelkiem) czymś w rodzaju wody czosnkowej lub w bogatszej wersji posypane żółtym serem albo polane kwaśną śmietaną. Takiej rozpusty tam nie widziałam, ale to może być smaczne Na pewno wypróbuję.

renata-lublin pisze...

To taki węgierski fast food, aczkolwiek teraz stopniowo wypierany, a szkoda. Węgrzy pędzlują go najczęściej czymś w rodzaju wody czosnkowej, w bogatszej wersji polewają kwaśną, gęstą śmietana lub posypują startym żółtym serem.Takiego bogactwa obłożenia nigdy tam nie widziałam, ale to ciekawy zestaw.

aga pisze...

zapowiada sie smaczne jedzonko:) mniam:)

chanya13 pisze...

Lubię je, chociaż bardzo dawno nie jadłam. U mnie zawsze były w wersji warzywnej, ale to kwestia dodatków. Pozdrawiam

evenka pisze...

Nigdy nie miałam okazji spróbować langoszy z typowymi dla nich dodatkami. Zrobiłam takie "pewniaki" , żeby nikt z domowników nie kręcił nosem ;-) W każdym razie same placuszki są pyszne , a reszta to już wedle uznania :-)

gosiaa99 pisze...

Swietny przepis, musze konieczenie psobowac ;)

monika pisze...

Takie drożdżowe z patelni - dobre musi być!

Olasz pisze...

cos mam dzis kiepskie wejscie, juz wszyscy napisali, mnie zostaje obejscie sie smakiem. Polacji duzo bede potrzebowac :)

majana pisze...

Podobają mi się. Nigdy nie jadłam, ale chętnie bym posmakowała, bo wyglądają pysznie:)
Pozdrawiam Cię:)

Beata pisze...

Uwielbiam langosze i bardzo się cieszę, ze mi o nich przypomniałaś. Na Węgrzech zajadaliśmy się ich najprostszą wersją, z masłem czosnkowym. świetne są też z sałatką jarzynową, Piękne, bardzo apetyczne zdjęcia!

ewelajna pisze...

Ewenko, robiłam:) Właśnie te od Ani - pychota:)

evenka pisze...

Dziękuję za komentarze :-)

Alinka pisze...

A ja planuję zrobić te langosze od roku i się zabrać nie mogę:( Pysznie wyglądają u Ciebie, chyba zatem czas najwyższy by się za nie zabrac...:)

andzia-35 pisze...

Ale apetycznie wyglądają u Ciebie:))
Bardzo lubię langosze posmarowane majonezem, posypane posiekanym czosnkiem i sporą ilością startego żółtego sera:))

piegusek1976 pisze...

to jest świetne danie :) podoba mi się :)

Prześlij komentarz