Dzisiaj wpis nietypowy. Co prawda z użyciem jadalnych składników , ale całość ma służyć jedynie do zabawy. Kiedyś kupowałam córce 'Play-Doh' , ale bardzo się kruszyło i praktycznie już po jednym dniu nie nadawało się do dalszego użycia. Ciastolina z tego przepisu jest bardzo elastyczna , fajnie się z niej lepi albo wycina różne "ciasteczka" i dobrze się przechowuje (pod warunkiem , że w szczelnie zamkniętym pojemniku). Moja córka bardzo lubi takie zabawy z ciastem , a przy okazji trenuje przed wycinaniem prawdziwych ciasteczek ;-) Przepis znalazłam na tym blogu.

Składniki:
- 2 szklanki mąki
- 1 szklanka soli
- 2 szklanki ciepłej wody
- 2 łyżki oleju
- 1 łyżka kwaśnego winianu potasu ('cream of tartar')
- barwniki spożywcze
Wszystkie składniki wymieszać w garnku. Podgrzewać na małym ogniu nie przerywając mieszania (najlepiej mieszać drewnianą łyżką). Masa powinna wyraźnie zgęstnieć.
Ciastolina będzie gotowa , gdy uzyska konsystencję gęstego puree ziemniaczanego, a urwany kawałek nie będzie kleił się do palców.
Pozostawić do przestygnięcia. Ciepłą ciastolinę wyrabiać na stolnicy - im dlużej , tym bedzie ona elastyczniejsza (mi wystarczyło ok. trzech minut wyrabiania). Pdzielić ciastolinę na kawałki i zafarbować barwnikami spożywczymi.
Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku, aby nie wysychała.

12 komentarze:
Ale jazda! Domowa ciastolina! Kupuję ten pomysł.
Super sprawa! Pamiętam, jak kiedyś lubiłam się nią bawić. ;)
Pozdrawiam!
Wow! Fajny pomysł!:)
W moich czasach była tylko typowa plastelina , ale też lubiłam lepić różne cudaki ;-)
pomysłowa mamuśka z ciebie :)
Sama tego nie wymyśliłam... wykorzystałam czyjś pomysł ;-)
Ja znam ten przepis z teletubisiów;) Dużo zdrowiej niż playdoh, bo dla mnie te ciastoliny po prostu śmierdzą chemią, a masa solna nie.
A też robię dla moich małych pacjentów. Świetna zabawa.
Pinkcake , faktycznie sklepowe play-doh ma intensywny , niezbyt przyjemny zapach. To jeszcze jeden powód , dla którego warto je zrobić w domu ;-)
G.n. , jesteś pediatrą ? :-)
Wow jak fajna! no mój synek już się raczej nie bawi cioastoliną, ale mam jeszcze pełno takich foremek:) I tez takie jak masz na zdjęciach, teraz wszystkie służą do wycinania ciasteczek;)
To już wiem czym zająć dwuletnią siostrę :) Tylko gdzie dostać winian potasu lub czym go zastąpić?
Pozdrawiam :)
Gdzieś na forum wyczytałam , że winian potasu można kupić w aptece.
A jak nie , to zastąpić drobnym kwaskiem cytrynowym (może być w mniejszej ilości).
Prześlij komentarz