29 czerwca 2012

Patelnia ceramiczna GreenPan

Ostatnio na blogach aż "zazieleniło się" od tych patelni ;-)  I ja też takową dostałam do przetestowania , z tym , że jak to zwykle u mnie bywa wpis pojawia się ze sporym opóźnieniem. Tak to jest , jak obiad jada się na kolację i brakuje na wszystko czasu. No , ale mniejsza z tym , bo w końcu udało mi się znaleźć wolniejszą chwilę , żeby chociaż skromnie uwiecznić patelnię na zdjęciu i napisać parę słów na jej temat.  Jednak zanim do tego przejdę , najpierw przytoczę Wam słowa "fachowców" od GreenPan:


" Zdrowe i szczęśliwe życie w przyjaznym środowisku, to nasz największy życiowy cel.
GreenPanTM zobowiązuje się do spełnienia tych założeń w pełni angażując się w badania       nad zdrowymi i przyjaznymi dla środowiska technologiami.
Tradycyjną, nieprzywierającą powłokę tworzy się poprzez pokrycie patelni PTFE (politetrafluoroetylen) - woskową, syntetyczną substancją. Wady praktycznego zastosowania PTFE w gospodarstwie domowym są dobrze udokumentowane. W temperaturze powyżej 260˚C PTFE zaczyna się rozkładać. Wydzielające się opary okazały się śmiertelne dla małych zwierząt, takich jak ptaki. W wypadku ludzi, opary te mogą prowadzić do uszkodzenia układu oddechowego, a także powodować mdłości i bóle głowy. Zatem, kiedy przegrzewasz swoją patelnię, szkodzisz nie tylko jej, ale najprawdopodobniej także i swojemu zdrowiu. 
GreenPanTM nie stosuje PTFE, ale wprowadza na rynek nową, zdrową alternatywę - nieprzywieralną technologię ThermolonTM. ThermolonTM doskonale sprawdza się nawet w wysokich temperaturach. Oznacza to, że produkty GreenPanTM mają dodatkową zaletę - jeśli przegrzejesz swoją patelnię, nawet do 450˚C, nie wydzielą się żadne toksyczne opary, a powierzchnia nie pokryje się pęcherzami ani nie będzie się złuszczać". 

Więcej na ten temat można przeczytać  tutaj.

A teraz moja ocena. Jeśli chodzi o to wszystko , co jest napisane powyżej , to mogę tylko wierzyć na słowo , bo sprawdzić tego nie mam jak ;-) Co się zaś tyczy samego użytkowania , to muszę przyznać , że patelnia jest naprawdę super. Nic do niej nie przywiera - placki czy kotlety wprost ślizgają się po patelni. Jeden mały wyjątek to jajka , które trochę przystały podczas smażenia , ale tylko na brzegach , tam , gdzie nie było polane olejem. Tak w ogóle to można smażyć na tej patelni nawet bez tłuszczu (zdjęcie poniżej). Poza tym dodatkową zaletą jest bezproblemowe mycie - wystarczy lekko przetrzeć patelnię miękką gąbką z płynem do mycia naczyń i spłukać. Nie trzeba odmaczać , czy skrobać (jest to wręcz niewskazane).

Jak na razie nie dopatrzyłam się żadnych wad , więc z czystym sumieniem mogę polecić Wam patelnię GreenPan :-)


11 czerwca 2012

Testowanie - garnek rzymski

Jakiś czas temu zaproponowano mi przetestowanie garnka rzymskiego. A przyznać muszę , że wiele dobrego o nim słyszałam. Już z wyglądu bardzo mi się spodobał - tak ładnie zdobiony , że szkoda go trzymać zamkniętego w szafce ;-) Z niecierpliwością czekałam na wypróbowanie (przez nawał pracy musiałam to odłożyć na dalszy plan). W końcu pewnego pięknego dnia garnek wymoczyłam (tak się robi przed każdym użyciem) i upiekłam... kurze udka. Co prawda to tylko przygrywka do prawdziwego testu (mam zamiar upiec w nim chleb i już się cieszę na samą myśl :-) , ale pierwsza próba wypadła dobrze , bo mięso piekło się krócej niż zwykle i  było bardzo soczyste. Myślę , że będę zadowolona (już jestem , ale będę jeszcze bardziej) z tego "garnuszka" i na pewno dam znać jak się sprawuje (kiedy tylko znajdę więcej wolnego czasu). A zainteresowanych zakupem  garnka rzymskiego odsyłam do sklepu z akcesoriami kuchennymi .